Co by nie mówić, playgroundy (przynajmniej w mojej okolicy) cudownie się mnożą, a te już niegdyś stworzone – cudownie się apgrejdują. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że cenię w koszykówce kompatybilność.
Nowe boiska ładnie wyglądają, są pokryte tartanem itd. Niemal wszystkie z nich posiadają przepiękne, lśniące, w całości wykonane z metalu kosze. I tu, wg mnie, tkwi problemik.
Rozwój gospodarczy, polepszenie się warunków życia, spadek bezrobocia oraz postęp w jakości relacji międzyludzkich przyczynił się do powstania nowej grupy społeczno-koszykarskiej - only-dunkerów (którzy z koszykówką mają mało wspólnego). Poruszają się w dużych grupach, niekiedy w towarzystwie osobników płci pięknej. Osiedlają się na ławkach przy boiskach do koszykówki. Piłkę pożyczają od prawdziwych miłośników basketu, którzy sobie spokojnie grają.
Przykładowy only-dunker oddaje kilka rzutów sprzed klatki piersiowej. Widząc, że wszystkie wpadły do stojącego obok kosza śmietnika, postanawia wykorzystać swój świetny wyskok i sobie troszkę popakować.
Pierwsze wsady wychodzą mu znakomicie (sprzyja mu wysokość umiejscowienia obręczy – 2.95 m). Wsadza, wsadza, wszyscy się cieszą (prócz podirytowanych koszykarzy). Nagle, zawieszony na obręczy only-dunker spada wraz z całą konstrukcją kosza. Z katastrofy wychodzi cało; dopija piwo i razem z ekipą rusza w dalszą drogę.
(Dwa razy byłem świadkiem podobnej sytuacji).
O co chodzi? O to, że stary, zrobiony częściowo z drewna (czy z czegoś innego) kosz jest wytrzymały na wsady w małym stopniu, ale bardzo wygodnie się do niego rzuca.
Na miejsce zniszczonego koszaka przychodzi nowy, metalowy, niezniszczalny. (Czasem obręcz dodatkowo umieszcza się na 3.20 m). Spoko, można popakować, zawiesić się i nic się nie dzieje, ale jak wyglądają rzuty? Ponad 50% z nich, teoretycznie trafionych, wypada – odbijając się od supertwardej obręczy albo wewnętrznej części łańcucha. Przyjemniej byłoby chyba rzucać zwiniętymi skarpetkami do zawieszonego na drewnianym balu kosza wiklinowego.
Może i jestem marudą, ale lubię kosze, do których lubię rzucać. Czerpię wtedy największą przyjemność z gry. Dlatego chodzę tylko na boisko pobliskiego gimnazjum, w którym to jeszcze dwa kosze są – nazwijmy to – normalne. Starsza konstrukcja, ale wygoda i kompatybilność prowadząca do przyjemności.
W poglądzie tym nie jestem odosobniony. Większość graczy NBA też postawiła na wygodę, składając skargi na nową piłkę Spaldinga. Wg ich relacji strasznie kaleczyła dłonie. Strach pomyśleć, ile litrów spirytusu salicylowego wylał na swoje ręce Kobe Bryant (który niekiedy wykonuje po 40 rzutów na mecz).
Przywrócono starą piłkę i wszyscy są szczęśliwi.
Mniejsza z tą dygresją o NBA. Dochodzimy do następującej konkluzji: albo ja polubię metalowe kosze albo quasi-koszykarze przestaną istnieć.
Hmm... wychodzi na to, że jednak będę musiał się przyzwyczaić. No nic. Wszystko dla koszykówki. Amen.
"Apgrejdowanie" i mnozenie sie koszy z ciezkich, sztywnych, stalowych konstrukcji(najgorsze sa chyba grube obrecze przyspawane na sztywno do tablicy) to juz jest plaga przynajmniej w moim miescie. Kiedys problemem czyli dlaczego ludzie nie graja w basketa byly polamane albo krzywo ustawione kosze: http://www.skyscrapercity...ad.php?t=442047 , a teraz nikt nie gra bo nie da sie grac na tych gownach, nawet dunkerzy omijaja te kosze szerokim lukiem.
Kiedys u mnie na osiedlu bylo tetniace zyciem zwykle asfaltowe boisko z normalnymi koszami (drewnianymi tablicami i cienkimi obreczami z amortyzacja) i pelno ludzi zawsze przychodzilo grac(praktycznie o kazdej porze jakies mecze 3vs3, a wieczorami na cale boisko), niestety po jakims czasie zrobiony zostal gruntowany upgrade i od tego momentu juz na te boisko nikt nie zaglada, oprocz moze jakis malolatow w jeansach z pilka do nogi. Kosz to podstawa, na wspomnianym boisku rowniez parkiet asfaltowy przerobili na elegancki tartan, ale jesli basket jest zjebany no to nie da sie grac!!!
Jest taka zasada ze jak cos dziala to sie tego nie rusza aby nie zepsuc, ale jak widac znajdzie sie zawsze jakis jelop, ktory nieswiadomie robi syf, mimo ze byc moze ma dobre intencje.
Przydalby sie jakis apel w tej sprawie, bo jak tak dalej pojdzie to boiska do kosza beda przerabiac na boiska do nogi pod pretekstem ze w basketa malo osob teraz gra :/
z drugiej strony u mnie postawili tablice plastikowe z giętkimi obręczami i po jakims czasie jeden basket to dziurawy ser a drugi to nadgryziona pizza bardzo bym chcial miec metalowe(stalowe) baskety do ktorych choc trudniej trafic to lepiej sie trzymaja
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach